No więc dawno tu nie pisałem ^^ Acz teraz dopadły mnie przemyślenia o których musiałem napisać.
Otóż mam na studiach sytuację terminalną, wkopałem się w nią sam i teraz całość zbieram po dupie... (gdyby to było warzenie piwa, to z pewnością wypiłbym całe:) ). Ale mniejsza o większość i do rzeczy...
Dawno nie miałem tak wspaniałego humoru :D Nie wiem czy to przez fakt że mogę wylecieć z tego chlewu, może przez fakt iż jak zostanę to pokażę, takiego wała, tym którzy już mnie skreślili. Póki co mam na oku sympatyczną pracę, kupiłem sobie nowego (używanego) netbooka w cenie która przyprawiła mojego kumpla (komputerowca) o przyziemienie szczęki, (tak, chodzi o to że dałem wybitnie mało).
Jak tu się nie cieszyć? Może na korzyść mojego dziwnego stanu, dochodzi fakt iż jestem miłośnikiem satyry i czarnego humoru?
Może chodzi o to iż mam zamiar rozpisać rozprawkę na temat przewagi akuku i haribo nad żelkami produkcji sklepowej (cerrfour, tesco itp.) Może dlatego iż nie piłem piwa już przeszło miesiąc i mi odbija?
W sumie, mam to w dupie. Będę jechał na wesołym póki się nie skończy, (znając życie przepaścią na samo dno).




