sobota, 18 czerwca 2011

Bez cienia emocji...

(foto: ja - widok z okna   "wahadełka  ")
Wczoraj miała miejsce sytuacja która nieco wytrąciła mnie z równowagi. Na starcie zaznaczę iż Koleje Mazowieckie i Szybka Kolej Miejska swoje ogłoszenia zazwyczaj wieszają na peronowych tablicach, to normalne. No ale nie jest normalnym ustawianie tablicy tak by nie dało się jej dostrzec, a tak bywa na wielu dworcach/peronach. Idąc dalej, ktoś kto nie jeździ na bieżąco, zazwyczaj nie wie o zmianach panujących na kolei, tak więc informacje wieszane są i w pociągach. Tam też zbierają większe żniwo wśród pasażerów pociągów, zazwyczaj widoczne, blisko wejścia itp.
Wracając do wczorajszego wydarzenia, tłok jak zawsze więc stałem tuż przy drzwiach, wbija łysiejący już pan, tak na oko pod pięćdziesiątkę. Za nim wbiega (gong na zamknięcie drzwi już wchodził w wysokie piskliwe tony) dwójka dziewczyn w wieku ok. gimnazjalnym, łysek jest kanarem i dzierży już w dłoni swój atrybut - kontroler biletów, od siebie dodam iż osoba sprawdzająca bilety powinna dać ludziom w pociągu około minuty od zamknięcia drzwi - w celu dojścia do kasowników i skasowania biletów.
Cały dialog tejże trójki (dziewczyny chciały kupić bilet u kierownika pociągu, acz wbiegając trafiły jeden wagon dalej, bez możliwości dojścia na przód. Następna stacja była końcową.) pominę, skończyło się na tym iż obie dostały mandat (BTW: swoją drogą jedna zapłaciła 61,91 zł na miejscu, jak ja chodziłem do gimnazjum to miałem przysłowiową "dwójkę" lub "piątaka", co się dzieje z tym światem xD ) jedna bliska płaczu, rozmawiając z matką przez telefon.
I teraz moje pytanie, co zrobić jeśli sam kanar łamie regulamin? Kolejne: po co są informacje wewnątrz pociągu? Przecież nie zdążysz z nich skorzystać, na przyszłość?
Taki lekki bezsens widzę w tym wszystkim.

piątek, 17 czerwca 2011

Stereotyp Warszawiaka

(foto: ja - latarnia w Łazienkach Królewskich)

Warszawa, jaka jest każdy widzi, ale szczerze nie rozumiem, czemu większości ludzi ubzdurało się że warszawiacy to chamy i prostaki?
Moja rodzina w Warszawie mieszka od dawien dawna, nie wiem które to pokolenie ale i tak jestem z tego dumny. Czuję się związany z tym miastem, zarówno przez fakt że w nim się wychowałem jak i przez to iż fascynuje mnie Powstanie Warszawskie.
Mimo mojego kulturalnego obycia, mimo tego iż mam piękne miasto, wielkie ze wspaniałą historią i wielkim ogromem wypełniających je ludzi... wedle niektórych muszę się wstydzić swego pochodzenia.
To tak jakbym krakusowi powiedział że ma się wstydzić starej stolicy... No wybaczcie ale widzę w tym bezsens.
Zresztą to od ludzi z Katowic i z Krakowa właśnie słyszałem najgorsze epitety pod adresem Warszawy. I to zazwyczaj od ludzi którzy albo w niej nie byli, albo byli na okres dnia lub dwóch.
Wiele razy nie mówiłem skąd jestem i zaprzyjaźniałem się, dawałem się poznać, potem jak mówiłem skąd jestem ustawicznie słyszałem: "Jesteś chyba pierwszym warszawiakiem którego lubię."

Co do warszawskiego chamstwa i buractwa... Owszem, zdarza się. Jak wszędzie :) Na dyskusję o kierowcach nie wchodzę, bo sam nie jeżdżę, wolę swojego upierdliwego szofera z ZTM :P

Stereotyp (z gr. stereos – "przestrzenny", typos – "wzorzec", "odcisk") – konstrukcja myślowa, zawierająca komponent poznawczy (zwykle uproszczony), emocjonalny i behawioralny, zawierająca pewne fałszywe przeświadczenie, dotyczące różnych zjawisk, w tym innych grup społecznych.
(źródło: Wikipedia).

Tak więc  może przestaniemy patrzeć stereotypowo? :D

I ciekawostka na koniec :


Warszawa - stolica remontów i zawieruchy.

(foto: ja - wnętrze pociągu KM)

Wakacje, czas największej zawieruchy związanej z remontami dróg, wdrażaniem co po niektórych inwestycji, czy wreszcie liftingiem kolei.
Do Warszawy dojeżdżam codziennie, mieszkam tuż za nią więc nie mam w sumie tragicznie daleko, ok. 35 min do centrum za pomocą środków miejskiej lokomocji. Jednak tyle ten czas wynosił kiedyś, aktualnie remont kolei (który wyłączył ze zwykłego obiegu stację : Warszawa Śródmieście) każe mi wysiadać na centralnym, bądź kursować sobie z Dworca Zachodniego wahadełkiem (pociągiem wahadłowym w relacji Zach. - Śród.).
O dziwo wahadełka kursują ładnie, średnio raz na 15 min. Dwa, na zmianę, zatłoczone bo zatłoczone ale jeżdżą.
Co innego pociągi Kolei Mazowieckich, te potrafią stać (tak jak i dziś) i nikt nie wie za ile odjadą (kwestię burkliwego kierownika pociągu pominę).
Mało tego, skm nie jadąca na Dw. Zach. a dalej, jedzie rzadko a zatłoczona jest po sufit.

Moją drugą opcją jest autobus, w godzinach szczytu i tak zatłoczony, a dodatkowo jadąc do centrum też wymaga przesiadki. Tak więc straciłem opcję bezpośredniego dojazdu, dodatkowo autobus jedzie przez Łopuszańską, co z kolei znaczy iż z powodu przebudowy węzła, jadę ok. 20minut dłużej.

I tak mnie ostatnio naszło, no bo mają jeszcze Świętokrzyską zamknąć, czy jest w Warszawie ktoś kto koordynuje wszystkie remonty? I nie mówię bynajmniej o trzymaniu terminów i organizacji objazdów, ale tego by nie odcinać kogoś od miasta, bo szczerze to chyba przesiądę się na rower. -.-